Węgry:
Miszkolc (M3) - Budapeszt - minąłem od południa obwodnicami (M7) - wzdłuż Balatonu
Chorwacja:
Zagrzeb minąłem od południa obwodnicami - Rijeka (A1) - skręciłem przed Rijeką na południe.
Jak jechałem. Mam nawigację TomTom XXL IQ Route - mapa 42 kraje. Okazała się całkowicie wystarczająca. Ani razu nie było najmniejszego problemu z trasą.
Zgłupiała tylko raz na Słowacji w okolicach Svidnika, gdzie zbudowali fragment nowej obwodnicy - ale bardzo szybko odnalazła prawidłową trasę.
Jak drogi. W Polsce wiesz. Słowacja - najgorsza część drogi to ta do Svidnika, potem już elegancko. Autostrada za Presowem, prawie do samej granicy Węgier.
Na Węgrzech pierwsze ok. 40 km to drogi krajowe - potem to już tylko drogi ekspresowe i autostrady do samej granicy z Chorwacją. W Chorwacji praktycznie do Rijeki same autostrady
(są wspaniałe - u nas pewnie nigdy tak nie będzie ).
Opłaty:
Słowacja: kupiłem winietkę w Preszowie (wcześniej nie ma potrzeby - poza tym same zadupia) miesięczną za 14 EURO. Na Węgrzech przed wjazdem na autostradę winietka elektroniczna
(Matrica) - 10 dniowa (ceny nie pamiętam - płaciłem kartą). Na Chorwacji dwie bramki: raz chyba 65 kun, drugi raz 38 kun (1zł - ok. 2kuny). Za pierwszą płaciłem w Euro -
wydają resztę w kunach - potem na stacji wymieniłem Euro na kuny.
Sam kraj - cudowny. Bardzo mili ludzie. Problemów językowych żadnych. Zrezygnowałem szybko z angielskiego (spotkałem tylko jednego dobrze mówiącego po angielsku) i szybko przeszedłem na
dialekt rosyjsko - polsko - chorwacki.
Ceny towarów i usług w tym paliw bardzo zbliżone do polskich. Śmiem twierdzić, że jest taniej niż nad naszym Bałtykiem. Np. w bistro przy plaży obiad (drugie danie dla trzech osób:
pizza, lazania, mięso z grilla wraz z piwem i coca colą: 160 kun (ok. 80 zł).
Morze ciepłe, w sam raz dla małych dzieci - moja mała (8lat) praktycznie nie wychodziła z wody. Klimat przyjemny: jest ciepło słonecznie, ale nie duszno (powiewa ożywczy Yugo).
Widoki po prostu cudowne. Byłem kiedyś w słonecznej Californii i uważam, że widoki i krajobrazy Chorwacji biją tamte na głowę. Atrakcji turystycznych na północy nie za dużo - no ale
ja jechałem nie zwiedzać, a wylegiwać się na plaży.
Chorwacja na wakacje? Odpowiadam: 3xTAK. Prawdopodobnie w następnym roku powtórzę wyjazd. Tanio, fajnie, niezbyt daleko i gwarancja dobrej pogody. Jedank za rok prawdopodobnie
uderzę 300 km dalej na południe do Dalmacji w rejon Riwiery Makarskiej - nie żeby Riviera Rijeki i Crikvenicy była brzydka - ale trzeba coś nowego zobaczyć.
Trasę w tamtą stronę pokonałem w 15h. Wyjechałem o 19.00, a następnego dnia o 10.00 byłem pod hotelem. W trasie gdzieś w rejonie za Balatonem (gdy zaczynał sie świt) - zjechałem na parking przy autostradzie i kimnąłem ok. 1h.
Co ciekawe tak jak ja postępowali taże inni Polacy (naliczyłem 8 aut z Polski). Z powrotem z przerwą na obiad w rejonie Budapesztu, jechałem 14,5h.
Crikvenica (1).jpg No i oczywiście pod palmami z moja pociechą.
Słowacja: kupiłem winietkę w Preszowie (wcześniej nie ma potrzeby - poza tym same zadupia) miesięczną za 14 EURO.
Te 15 kilometrów "autostrady" spokojnie można ominąć skręcając w prawo za Presovem (z tego miejsca już widać wjazd na autostradę) i jadąc przez 3 wioski wrócić na dwupasmówkę przed wjazdem do Koszyc. Odległość ta sama (jedzie się wzdłuż autostrady), tylko prędkość 50km/h, bo zabudowania.
Marka: Renault / VW
Model: Captur / Up
Silnik: 1,3 TCe 130KM/60 KM
Rocznik: 2019 / 2014
Wersja: Laureate Pomógł: 12 razy Dołączył: 22 Mar 2009 Posty: 1887 Skąd: lubelskie
Wysłany: 2011-09-03, 14:40
Zdecydowanie odradzam w Crikvenicy: Ad Turres - taki późny Broz - Tito po liftingu. Co do innych miejsc w tym miasteczku spotkałem kilku Polaków: chwalili kwatery prywatne i hotel Omorika.
Wczoraj na trasie Nadarzyn - W-wa, srebrne Sander WE xxxxx, cecha charakterystyczna ramki pod rejestracje z adresem klubowym i antena CB przymocowana do klapy bagażnika. :)
PS: czy ten ktoś był na Dozynkach w Nadarzynie :)
Ostatnio podczas krotkiej przejazdzki naliczylem tyle Daciek (3 Dustery, 1 Stepway, 1 MCV, ok 6 Loganow), ze postanowilem szukac tylko tych klubowych, bo Drakule staja sie czyms normalnym na naszych drogach :)
A dzis jadac Rzgowska zauwazylem za soba czerwonego Logana (taxi). Kierowca zjechal na prawy pas, na kolejnych swiatlach zrownal sie ze mna i chwile pogadalismy przez otwarte szyby - okazalo sie, ze przymierza sie do Dusterka i chcial wypytac jaki mam silnik, ile pali itd :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum